|
Blondynka w świecie ekonomii Kiedyś już pisałam, ze minusem awansu w pracy jest okres przedświąteczny Kiedy pracowałam jako pilot jeździłam na jarmarki adwentowe do europejskich miast, które bardzo lubiłam i od początku grudnia czułam atmosferę świąt. Zawsze miałam czas wyszukać jakieś niezwykłe ozdoby i prezenty i przywieźć coś oryginalnego. Teraz jako pani manager mam taki zapieprz, że nie mam czasu pomyśleć o świętach. W tym roku sprawę jeszcze komplikuje słabnący złoty. Wszystkie kalkulacje poszły się paść przez co mam dodatkową robotę. Jestem w stanie zrozumieć, że skoro euro traci na wartości to traci również złoty jako, że jest dużo mniej stabilną i mimo wszystko wciąż uznawany za wschodzącą walutę tylko jakim cudem traci do forinta, skoro sytuację ekonomiczną obu państw dzieli przepaść? To oczywiście pytanie retoryczne. Na złotym łatwo przyspekulować. Zastanawia mnie dlaczego polski rząd nic z tym nie robi. Jest to o tyle dla mnie problem, że jeśli w przyszłym roku za euro trzeba będzie płacić 5,50 a za 100 forintów PLN 2,00 to znów będę jeździć na jarmarki świąteczne, pić grzańca, oglądać dekoracje świąteczne i myszkować za niezwykłymi prezentami. Tagi: ekonomicznie medizaoka 2011-12-16 01:14:49 skomentuj (1) Chciałabym Tagi: rodzinnie medizaoka 2011-08-19 23:31:15 skomentuj (5) Czarnomorskie lato W czwartek lecę do Bułgarii spędzić trochę czasu ze Slavenem, który całe lato tam pracuje. W zimie wydawało się, że będzie to św Konstantyn i Elena i bardzo się cieszyłam bo to moje ulubione miejsce w Bułgarii – może przez to, że to jest najmniej bułgarski w charakterze nadmorski kurort. Slaven jednak dostał ciekawszą propozycję i dlatego będę spędzać urlop w okolicach Careva. Nie jest zatem to co chciałam, ale i tak mogło być gorzej jak sobie pomyślę, że mogły to być Złote Piaski lub Słoneczny Brzeg to się cieszę z miejsca, w które jadę.:) Mam nadzieję, że będzie tam mało polskich turystów, idąc za ciosem bardzo dobrego wyboru w zeszłym roku wybrałam hotel bez opcji all inclusive więc mam nadzieję, że nie grożą mi czerwoni podpici tatuśkowie na basenie, ani wielkie damy mentalnie z Koziej Wólki na zagranicznych wczasach. medizaoka 2011-06-28 22:40:38 skomentuj (0) Poproszę 2011 taki jak 2010 O ile moje życie w 2009 przypominało turecką telenowelę to 2010 był niezwykle spokojny, a największe problemy tego roku to kogo zwolnić z pracy, kłopoty z połączeniem powrotnym z Norwegii i sprawy typu jak urządzić nowe mieszkanie, żeby nam się dobrze mieszkało. I taki poproszę 2011, który wcale, a wcale nie musi być lepszy od 2010. Tagi: nowy rok medizaoka 2011-01-01 15:15:14 skomentuj (1) Czałga do dupka! Obiecałam, że napiszę relację z Norwegii, a tu ledwie minęło kilka miesięcy;) i pewnie mogłabym zobowiązać się, że opisze wypad za koło podbiegunowe w jakiś długi zimowy wieczór, gdyby nie to, że nie ma dla mnie długich zimowych wieczorów. Nawet jeszcze nie uporałam się ze zdjęciami z Lofotów... Czytelnikom, jeśli jacyś się jeszcze ostali donoszę, że mam mnóstwo pracy, poza tym żyjemy, po długim wysiłku wykończyliśmy nasze nowe mieszkanie, ale jeszcze się nie przeprowadziliśmy, bo nie mamy kiedy , a istnieje możliwość że w ogóle się tam nie przeprowadzimy;)
Slaven ostatnio coraz bardziej zawodowo związany jest z Bułgarią, tam kręci się mnóstwo bardzo tanich teledysków z tymi najchętniej z tymi samymi ekipami, stąd coraz więcej zleceń. A
I jak się okazuje muzyczna Bułgaria to nie tylko czałga, ale i takie perełki:
medizaoka 2010-12-07 23:55:05 skomentuj (0) Kranevo - bułgarska impresja
Z dziurawymi ulicami, po których spływa deszczówka, krzywymi chodnikami, byle jakimi budami wzdłuż deptaka i kilkoma straszakami pamiętającymi komunistyczne czasy Kranevo przypomina raczej serbską wioskę niż nadmorski kurort kraju UE. Ale Kranevo końcem czerwca i początkiem lipca to również lipy, które oszałamiają zapachem, żółcie kwitnącego wiesiołka, które zlewają się z błękitem morza, skwierczące mięsa i ryby na rusztach w lokalnych restauracjach i sporo ludowej muzyki. To także małe rodzinne hotele z pysznym jedzeniem i życzliwą obsługą – tak bardzo różniące się od dużych, kiczowatych hoteli wszechobecnych na tej części wybrzeża czarnomorskiego. To stadnina koni, i sklep z kawą, gdzie co prawda dostaniesz kawę w plastykowym kubeczku, ale smak kawy będzie tego warty. To esencja Bałkan, gdzie najlepszym alkoholem jest lana pod barem domowa rakija, a ryba serwowana w zwykłym bistro jest o niebo lepsza od tej z uchodzącej za najlepszą restauracji. I wciąż jedna ze spokojniejszych miejscowości na bułgarskim wybrzeżu. A jak odejdziesz późnym wieczorem od głównych traktów to możesz spotkać Białorusinów albo Rosjan, którzy palą ogniska, grają na gitarach, i poczęstują mocną wódką . A spróbowałbyś odmówić! Tagi: bułgaria, kranevo medizaoka 2010-08-05 01:34:44 skomentuj (4) Problemy z mężem
Zakochałam się! Znowu i na zabój jak jakaś infantylna nastolatka. Byliśmy razem na wakacjach. Było cudownie. A najpiękniejsza była świadomość, że on był cały czas przy mnie. I teraz mam problem co zrobić z mężem, który nie dotrzymał danego słowa i zrobił ze mnie wiecznie czekająca żonę marynarza, a mnie to już znudziło i zmęczyło. A potem był wyjazd, na którym patrzyłam jak on wybiera ser sirene na śniadanie, popija mastikę i rakiję zamiast brandy i ouzo, bezlitośnie zmusza mnie do codziennego picia bozy, bo przegrałam zakład;), śmieje się pięknie, robi cudowny masaż wsmarowując mi przeciwsłoneczny filtr, i kocha się ze mną. A za jeden uśmiech i puszczone oko, wybaczam mu te dwa dni pracy w czasie urlopu, wszak od kilku lat robi ze mną co chce.;) medizaoka 2010-07-11 14:35:58 skomentuj (0) |
||||